Po przyjezdzie do szpitala, jak zwykle pierwsz kroki skierowalismy do laboratorium.
Niestety Martusi nie udalo sie zbytnio zmobilizowac produkcji leukocytow i jest ich tylko 1700. Moze do jutra uda sie jej dobic do 2000, bo inaczej nie wiadomo, czy zacznie sie nastepna chemia.
Co do PETa to najpierw Martusi wstrzyknieto kontrast, a nastepnie odbylo sie badanie. Jego wynikow nie znamy, bo mialy byc dopiero po poludniu, a my i tak jutro bedziemy w klinice, wiec zapewne zostaniemy poinformowani.
Marta upatrzyla sobie urzadzenie do PETa jako dobre miejsce do spania i znow posypiala sobie slodko.
A dzis mialo przyjsc jej nowe lozko i jakos nie przychodzi. Martusia cala zawiedziona i smutna. Miala nadzieje, ze sobie jeszcze dzis w nim pospi, bo od jutra czeka ja szpitalne lozko, a tu nic. Lozko juz nie przyjedzie, bo okazalo sie, ze nie dotarlo do magazynu, z ktorego rozwoza do domow zamowienia. Pech.
czwartek, 26 sierpnia 2010
PET po raz drugi
Autor:
Po prostu mama
o
czwartek, sierpnia 26, 2010
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
PET
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz